Relacje z imprez z udziałem naszych par integracyjnych

Złote podsumowanie na obczyźnie... czyli słowacki parkiet zdobyty


Od samego rana rozpierała mnie energia. Wiedziałem, że to dziś - pierwszy turniej za granicą. O godzinie 8:00 wyruszyliśmy w drogę do Bratysławy. Minęła ona na dyskusjach i uspokajaniu moich emocji. Dziwnie to zabrzmi, ale nie umiałem usiedzieć na miejscu. Zastanawiałem się całą drogę jaka będzie sala, jaka będzie konkurencja, a co najważniejsze jak zostaniemy przyjęci przez miejscową publiczność. Jednak wiedziałem też, że nie mogę dać plamy... Nie po zaszczytnym zaproszeniu jakie otrzymaliśmy we Wrocławiu. Dotarliśmy do Bratysławy dwie godziny przed planowanym czasem. Jednak problematyczne okazało się znalezienie miejsca parkingowego w pobliżu miejsca turnieju. Po odnalezieniu jedynego wolnego miejsca poszliśmy się posilić. Po powrocie do samochodu okazało się, że czekał na nas mandat za parkowanie w złym miejscu. Cóż nam pozostało, zaparkowaliśmy na parkingu (który nie wiadomo czy był płatny czy nie). Studio Tańca NARCYZ

O 15:00 zaczęliśmy przygotowania do turnieju i próby parkietu. Sala balowa była piękna i majestatyczna. Przyznam szczerze, że na początku trochę mnie przytłoczyła. Próba parkietu minęła nam na dopasowywaniu choreografii do miejsca i tłoku. Po kilku ruchach i powtórzeniach znów coś we mnie zapłonęło. Powtarzałem sobie w duchu, że przecież kto jak nie my dzisiejszego wieczoru zabłyśnie, że to my jako jedyna para z Polski musimy być widoczni. Po próbie parkietu poszliśmy omówić ostatnie szczegóły i uzyskać cenne porady od trenera. I przytrafiła się dość oryginalna historia jak na turniej tańca. Otóż wśród poczęstunku jaki nam przygotowano zupełnie przypadkowo odkryliśmy obecność grzanego miodu pitnego. Przepyszny i rozgrzewający napój, który jeszcze bardziej dodał humoru i energii. Pośród żartów i otaczających nas par poprawialiśmy ostatnie elementy, które chciałem wykonać inaczej i mocniej niż zwykle. Motywacją była nie tylko obecność oficjeli, takich jak Pierwsza Dama Słowacji oraz Polski Ambasador, ale i tancerzy pełnosprawnych z klasami "A" i "S". Wśród nich odnalazła się również i para z Polski, więc już było raźniej, bo ktoś nas rozumiał - Polak zrozumie Słowaka, ale na odwrót mają problemy. Studio Tańca NARCYZ

Przyszła pora turnieju. Po oficjalnym otwarciu pary klasy TOP tańczyły swój turniej w kategorii Show Dance - mnie utkwiła w głowie słyszana w garderobie świetna cha-cha do Flinston'ów... Następnie wystąpiły pary A i S ich piękne i szykowne stroje wzbudziły mój zachwyt i przyznam, że odrobinę zazdrości. Gdy przyszła nasza kolej byłem zupełnie spokojny - pomyślałem, że przecież robię to co kocham i co jest moim życiem, że tańczymy tego wieczoru to co mi w sercu i duszy gra, czyli Latino. Przy gromkich brawach prowadzący przedstawiał pary (przekręcili nasze nazwiska w taki sposób, że nawet nie umiałbym powtórzyć). Wśród przedstawionych sędziów była również Pani z Polski. Po wymianie kilku uśmiechów czekaliśmy z Magdą na muzykę. Po pierwszym tańcu - po Sambie - czułem wewnątrz, że jesteśmy w centrum uwagi publiczności co jeszcze bardziej wbrew pozorom mnie rozluźniło. Zaczęły się czary i szalona zabawa, której szyku i blasku dodawał promienny uśmiech Magdy. Przyznam, że nawet ja skoncentrowany na tańcu w Cha-Cha-Cha byłem pod wrażeniem emocji, które w sobie wyzwoliła - co mi również pomogło. Publiczność żywo reagowała więc Jive'a trzeba było zatańczyć jeszcze żywiej i mocniej niż kiedykolwiek wcześniej... właśnie dla nich - a niech im buty spadną! Po zejściu z parkietu usłyszałem słowa "czemu Ty zawsze tak nie tańczysz!", które zgodnie powtórzyli Magda i Jarek. No cóż w końcu to był wyjątkowy wieczór. Studio Tańca NARCYZ

Nie czekaliśmy długo na wyniki, chociaż najpierw oklaskiwaliśmy II miejsce poznanej Pary z Polski. Gdy przyszła nasza kolej wyjścia pojawił się drobny dreszczyk emocji, który prowadzący podsycał żarcikami i zagadkami. Gdy wyczytano piąte miejsce leciutko odetchnąłem. Kolejne miejsca i nas nie wyczytywano, czułem że serce mi zaraz wyskoczy z piersi, a Magda? Ona trzymała chłodną powagę do końca strofując moje lekkie przejawy ulgi (które dało się zauważyć po odczytaniu czwartej i trzeciej lokaty). Pozostały tylko dwie pary ja z Magdą i para ze Słowacji. Prowadzący zaczął swoje gierki słowne i podchodząc do naszych rywali zapytał partnera - kto jest pierwszy Słowacja czy Polska? Na co chłopak z uśmiechem, ale i drżeniem w głosie powiedział "Polska"... na co prowadzący odpowiedział wyczytaniem ostatniej słowackiej pary na miejscu drugim. Spoważniał na chwilę i z promiennym uśmiechem powiedział (mam nadzieję żartem), że więcej nas już nie zaproszą, bo przyjechaliśmy pierwszy raz i od razu... po chwili milczenia wyczytał nas parę numer 28 na pierwszym miejscu (czułem, ze to numer wyjątkowy, bo to dzień moich urodzin). Magia tego wieczoru dała efekt w postaci medalu, dyplomów i pucharu i oszałamiająco pięknej orchidei. Po zdjęciach i gratulacjach od zgromadzonych spakowaliśmy się w podróż powrotną - a co okazało się na koniec? Na darmo szukaliśmy miejsca, gdyż parking na którym ostatecznie zaparkowaliśmy okazał się darmowy w soboty i niedziele. Mogę powiedzieć z pełną świadomością, że to był wyjątkowy wyjazd. Nasz debiut na zagranicznym parkiecie i ostatni turniej w tym roku kalendarzowym. Studio Tańca NARCYZ

W tym miejscu chciałbym podziękować:

- Obecnej na turnieju mojej mamie za pomoc w organizacji wyjazdu i pomoc w przygotowaniu do tańca.
- Magdzie za cierpliwość, zaufanie i tą energię, którą uwolniła na parkiecie, za to, że w tych trudnych warunkach pokazała siłę spokoju i pełnie profesjonalizmu - co pokazało jeszcze wyraźniej jej wyjątkową urodę i czar osobisty.
- Jarkowi - wyjątkowemu trenerowi za wiedze i mądrość, za wiarę do końca. Za to, że mimo iż bywa różnie to nie traci wiary w sens tego co robi. Za rady i za to, że potrafi powiedzieć to co dla mnie najcenniejsze - że było dobrze, ale może być lepiej...

Oby więcej takich wydarzeń i chwil w naszej karierze, bo czego innego można teraz pragnąć po takim międzynarodowym debiucie. Sił mam dużo i wiem, że dam radę, a z pewnością Magda i Jarek nie pozwolą mi zwątpić...

Marcin "Sandman" Tytko

Złote zakończenie roku 2008 w Łomiankach

Studio Tańca NARCYZ

20.12.2008 około godziny 9:00 wyruszyliśmy w drogę do Łomianek na "Zimowy Turniej Tańca". Humory dopisywały nam od samego początku.. Podróż z przerwą na posiłek minęła nam bardzo szybko. Gdy dojechaliśmy na miejsce poprzedzająca nasz turniej impreza jeszcze trwała. Mieliśmy więc sporo czasu na przygotowania i żarty... w pewnym momencie padło z ust Trenera "Wojtek, ciekawe, co by było, gdyby wrzucić Marcina pod prysznic..." - nie minęła chwila, a Wojtek bez namysłu wepchnął mnie w ubraniu pod prysznic i włączył wodę!!! Na szczęście udało mi się w miarę szybko uciec. Nastroje były dobre... Nadszedł czas próby parkietu. Okazało się, że sala jest mała w stosunku do tych, na których zazwyczaj tańczyliśmy. Musieliśmy się szybko odnaleźć w nowej sytuacji... Na szczęście poradziliśmy sobie, moim skromnym zdaniem, świetnie. Studio Tańca NARCYZ


Gdy przyszedł czas turnieju trochę się obawiałem, ale wiedziałem, że chociażby nie wiem, co działo się na parkiecie musze tańczyć i dać z siebie wszystko... nie zawieść Magdy i Trenera. Niestety w standardzie przytrafiły się nam pewne zderzenia i moje błędy. Po dwóch walcach para z Wrocławia niespodziewanie zeszła z parkietu, gdy zapowiedziano Quick Step'a. Dla nas ten taniec był największą przygodą ponieważ nigdy wcześniej nie tańczyliśmy go turniejowo, a i czasu na przygotowanie go (specjalnie na ten turniej) było bardzo mało! W tańcach latynoamerykańskich uśmiech pojawił się na mojej twarzy, już czułem się swobodniej. Całą rundę zwieńczyły gromkie oklaski zgromadzonej publiczności... pozostało nam już tylko czekać na wyniki. Oglądając przepiękne pokazy par z naszej kadry narodowej i pokazy dziecięce miałem różne myśli w głowie... zerkałem na Magdę i Trenera. Studio Tańca NARCYZ



Przyszedł czas ogłoszenia wyników. Serce podchodziło mi do gardła, bo nigdy nie wiadomo, w jakim momencie sędzia spojrzał na parę i jak ocenił daną prezentację. Wyczytano miejsce piąte i nikogo z nas, bardzo się cieszyliśmy, bo zaraz mogliśmy oklaskiwać Agnieszkę i Wojtka B., którzy zajęli IV miejsce - tu należą się im wielkie ukłony, gdyż byliśmy oceniani w połączonych klasach I i II, co oznacza, że Wojtek i Aga tańczyli w nie swojej a w wyższej niż dotąd kategorii... Przyszedł czas na trzecie miejsce, zajęła je para z Wrocławia. Przed wyczytaniem drugiej lokaty podszedł do nas Wojtek i z tym swoim rozbrajającym uśmiechem zaczął JUŻ nam gratulować wygranej..., na co zareagowałem trochę z niedowierzaniem, podszedł też Trener z typowo dla niego tajemniczą miną. Na miejscu drugim wyczytano parę numer "pięćdziesiąt... trzy!!!". Emocje wybuchły, nie było już innej możliwości... Na pierwszym miejscu wyczytano: "Para numer 58 Marcin Tytko, Magdalena Staszewska "Narcyz" Kraków".

Po turnieju zbieraliśmy gratulacje od znajomych, sędziów i organizatorów... Trener zrobił nam kilka pamiątkowych zdjęć, jedno z nich uświetnił swoją osobą Pana Zbigniew Zasada - człowiek, którego chyba nikomu w świecie tańca nie trzeba przedstawiać. Po pysznej kolacji, krótkich rozmowach poszliśmy spakować się w drogę powrotną... Tu Wojtek znów błysnął, po raz kolejny wpychając mnie już tym razem z większym skutkiem pod prysznic z zimną wodą... no cóż trzeba było sukces pary oblać (ale dlaczego tylko mnie ...). Po tym krótkim przerywniku rozrywkowym ruszyliśmy w drogę powrotną, która minęła nam na oglądaniu nagrania z turnieju i zdjęć. Tak reprezentacja ST NARCYZ podbiła kolejny turniejowy parkiet...

Marcin "Sandman" Tytko

Wrocław po raz kolejny zdobyty... Magda i Marcin na PERGOLI 2008

Studio Tańca NARCYZ

W sobotę 22 listopada 2008 roku skromna, bo składająca się z trenera i jednej pary reprezentacja ST NARCYZ wyruszyła na turniej do Wrocławia. Z Krakowa wyjechaliśmy około godziny 10:00. Pogoda była całkiem niezła, pomimo prószącego śniegu. Na miejscu byliśmy około 14:00, rozlokowaliśmy się w lekko przyciasnej szatni, rejestracja i rozpoczęły się przygotowania. Założyliśmy nowe stroje, których widok tak bardzo mnie cieszył, bo mówiąc nieskromnie w moim odczuciu wyglądaliśmy naprawdę oszałamiająco. Po raz pierwszy zrobiliśmy sobie również piękną opaleniznę, znaczy ja Bo Magda zawsze ją ma przez co wyglądaliśmy bardziej parkietowo i jak prawdziwa para turniejowa.

Próba parkietu - tu powoli zaczął dawać o sobie znać stres. Moje ciało nie "słuchało się" mnie tak jak powinno. Pojawił się strach. Wtedy z pomocą przyszedł trener, uspokajając i dając rady i wskazówki.

Do rozpoczynającej prezentacji wyszliśmy zaraz za aktualnymi Mistrzami Świata w tańcu na wózkach w kategorii Combi TOP II Nadine Kinczel i Kamilem Kuranem - dla mnie miało to osobiście znaczenie psychiczne. Rozpoczęło się oczekiwanie na naszą rundę. Po raz pierwszy tańczyliśmy w dwóch osobnych rundach, gdyż zawsze tańczymy 5 tańców pod rząd. Najpierw zatańczyliśmy dwa tańce standardowe Walc Angielski i Walc Wiedeński, tych tańców najbardziej się obawiałem, ale nie chciałem zawieść i dałem z siebie wszystko. Na parkiecie przytrafiło się nam jeszcze przypadkowe "spotkanie" z drugą parą - wtedy coś mi zabiło mocno w sercu. Po standardzie mieliśmy chwile przerwy. Studio Tańca NARCYZ

Gdy weszliśmy na parkiet po raz drugi do tańców latynoamerykańskich już wiedziałem, że musi być dobrze, że nie mogę się pomylić i ciało zaczęło mnie "słuchać". Muzyka była porywająca - grał nam Jarosław Michałek z Krakowa - na tyle, by właściwie nie zwrócić uwagi na drobne potknięcie w choreografii do Cha-Cha. Po zejściu z parkietu trener gdzieś zniknął, a gdy wrócił miał na twarzy podejrzany wyraz twarzy... próbowaliśmy oboje z Magdą wydobyć z niego powód tego tajemniczego zachowania, ale Jarek był nieugięty i jak to w swoim stylu wytrącał nasze dociekania swoimi żartami. Studio Tańca NARCYZ

Weszliśmy ostatni raz tego wieczoru na parkiet by usłyszeć wyniki. Zaczęło się odliczanie... jeden, drugi, kolejny i kolejny numer - nie wyczytano naszego numeru. Zostały tylko dwie pary - która będzie lepsza?? Przy wyczytywaniu drugiej lokaty zrobiło mi się pod brokatowym body naprawdę gorąco - wyczytano inną parę. Srebrny medal powędrował do rywali. A na pierwszym miejscu parę nr 201 Magdalena Staszewska i Marcin Tytko - NARCYZ Kraków. W tej chwili przypomniały mi się słowa wypowiedziane przez prowadzącego w trakcie turnieju "jedyna para z Krakowa pośród par, ale nie koniecznie stracone szanse..." Spakowaliśmy się i ruszyliśmy pełni radości i euforii po śliskiej i zaśnieżonej autostradzie w drogę powrotną, która płynęła nam na rozmowach i odbieraniu sms-ów i telefonów od znajomych i rodzin z gratulacjami. Trener powiedział nam tylko jedno "mieliście same jedynki..."


Marcin "Sandman" Tytko i Magda

Puchar Polski w Tańcu na Wózkach 2008

Studio Tańca NARCYZ

Wraz z początkiem września przyszedł czas rozpocząć nowy Sezon Taneczny. Tym razem ten zaszczyt przypadł ekipie integracji ST NARCYZ. Na ten wyjazd przygotowały się wszystkie 3 pary. Dla Magdy i Marcina był to ważny występ. Bronili tytułu Mistrzów Polski. Jak zawsze czekała nas długa podróż, ale przyzwyczajeni do tego z małymi przeszkodami dojechaliśmy na czas, by w spokoju bez pośpiechu przygotować się do rywalizacji. Trzeba przyznać, że organizatorzy bardzo ładnie przygotowali salę, co sprawiło, że miły klimat turniejowy udzielał się tuż po wejściu do hali. Rywalizacja była ciężka. Z niewiadomych nam przyczyn organizator połączył dwie kategorie w jedną. Ilość par na parkiecie była więc znacznie większa i trudniej się tańczyło. Dzielnie walczyliśmy z uśmiechami na buzi i głową do góry, nawet gdy dochodziło do zderzeń wózków. Do końca turnieju towarzyszyły nam dobre humory i uśmiechy, nawet podczas czekania na wyniki.

Ta chwila była bardzo emocjonująca! Prowadzący miał wyniki, które chcieliśmy już znać! Nasze osiągnięcia to:

II miejsce Marcin i Magda

III miejsce Beata i Wojtek S

V miejsce Agnieszka i Wojtek B

napisała: Magda

Marcin I Magda na Rynku Głównym w Krakowie

Studio Tańca NARCYZ

14-15 czerwca 2008 już po raz piąty na krakowskim rynku odbył się wielki koncert pod patronatem Fundacji Anny Dymnej "Zwyciężać Mimo Wszystko". To impreza z udziałem niepełnosprawnych fizycznie i intelektualnie. Tym razem mieliśmy przyjemność wziąć udział w tej niesamowitej imprezie i pokazać jak można uprawiać taka dyscyplinę sportu jak taniec na wózkach.


Podczas dwóch dni odbył się finał Festiwalu Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty, maraton osób niepełnosprawnych oraz Wielki Koncert Fundacji pod hasłem "Miłość Mimo Wszystko".

Rywalizacje sportowe oraz nasz występ przewidziany był na niedzielę, drugi dzień koncertu. Już o wczesnych godzinach porannych musieliśmy pojawić się na płycie rynku, aby odebrać specjalne identyfikatory - (czułam się jak VIP), oraz przygotować się do swojego występu. Na specjalnie rozłożonym parkiecie rozgrywały się rywalizacje sportowe takie jak: hokej, koszykówka czy rugby na wózkach. Wszyscy z podziwem oglądali rozgrywki - jak sprawnie zawodnicy na wózkach przemieszczają się po boisku i z jaką łatwością strzelają bramki i zdobywają punkty. Ludzie wstrzymywali oddech przy każdym zderzeniu wózków, którym towarzyszył specyficzny odgłos, jednak dla zawodników było to czymś jak najbardziej normalnym. Podczas meczu rugby jeden z graczy spadł z wózka. Publiczność zamarła... Z pomocą kolegów z drużyny zawodnik szybko powrócił na wózek i gra toczyła się dalej. Niesamowita zaradność tych osób nie pozwalała odczuć, że jest to impreza z udziałem ludzi niepełnosprawnych. Na scenie, na której mieliśmy występować odbywały się inne pokazy i konkurencje. Między innymi zawody ekipy wyjeżdżającej do Pekinu na Olimpiadę Osób Niepełnosprawnych oraz pokaz mody. Studio Tańca NARCYZ

Oglądając wszystkie rozgrywki musieliśmy zacząć przygotować się do Naszego występu. Razem z Marcinem sprawdziliśmy scenę, a następnie rozgrzaliśmy się. Niesamowita atmosfera i kontakty między wszystkimi uczestnikami były zadziwiające. Byli otwarci, mili i sympatyczni... Ludzie widząc naszą parę nie mogli wyjść ze zdziwienia, że można tańczyć w parze z osobą na wózku i specjalnie czekali na nasz pokaz... Studio Tańca NARCYZ

Gdy przyszedł czas weszliśmy na scenę. Pojawiła się trema i zdenerwowanie. Widok ludzi stojących przed sceną i czekających na pokaz jeszcze bardziej podnosił poziom adrenaliny... Oni czekali na ten występ!! Po pierwszym tańcu- sambie, byliśmy przerażeni! Okazało się, że scena jest pochyła i wózek Marcina odjeżdża w stronę orkiestry, która znajdowała się z tyłu sceny... Otuchy dodawały głośne brawa! Głęboki oddech, szeroki uśmiech i dalsza część pokazu przyszły już łatwiej!! Ludzie krzyczeli i klaskali - przyjęli nas bardzo ciepło, co było wielkim przeżyciem. Już za sceną otrzymaliśmy moc gratulacji i miłych słów. A my cieszyliśmy się, że mogliśmy zatańczyć na tak wielkim i nadzwyczajnym przedsięwzięciu.


Magda

XII Międzynarodowe Mistrzostwa Polski w Tańcu na Wózkach

Studio Tańca NARCYZ

Nie zabrakło na nich reprezentacji "Narcyza". O 8:45 wyruszyliśmy busem spod Korony. Około godz. 15 dotarliśmy na miejsce, szybkie przygotowania i próba parkietu. O 17 wszystko się zaczęło...
najpierw runda pokazowa. Na parkiecie pojawiły się pary (Promotion I i II jednocześnie).

Swoją rundę finałową pierwsi zatańczyli Wojtek B. z Agnieszką w PROMOTION Combi I, przy głośnym dopingu i brawach mknęli po parkiecie. Moim zdaniem spisali się doskonale. Po kolejnej rundzie par z TOP klasy na parkiet wkroczyły pary PROMOTION Combi II a wśród nich Ja z Magdą i Wojtek S. z Beatą. Tu już trzeba było dać z siebie dosłownie wszystko. Co raz trudniej było mi opanować strach przed błędami i napływające, co raz bardziej emocje. Nie do końca się to udało. Po tej rundzie przeżyłem chyba najgorsze dwie godziny w swoim tanecznym życiu... strach, nerwy i iskierki nadzieji, że może się uda wejść na "pudło". Tak przyszła godzina 19:45, kiedy to weszliśmy znów wszyscy na parkiet na ogłoszenie wyników i dekoracje. Serce biło co raz mocniej. Studio Tańca NARCYZ

Pierwsi z nas o swoim wyniku dowiedzieli się Wojtek B z Agnieszką - zdobyli II miejsce a za razem tytuł V-ce Mistrzostów Polski w swojej kategorii.

Przyszedł czas na PROMOTION COMBI klasa II. Gdy wyczytano miejsce czwarte i nie nasze numery - zamarłem na chwile, by zaraz z całych sił oklaskiwać Wojtka S z Beatą, którzy zdobyli III miejsce i tytuł II V-ce Mistrzów Polski. Następnie wyczytano II miejsce, tu poczułem, że mdleje, powoli zacząłem przygotowywać sie do wyjścia na dekoracje - nie wyczytano nas tylko parę z Wrocławia. Nie wytrzymałem, musiałem, aż sobie krzyknąć, nie byłem wstanie powstrzymać łez, bo na I miejscu w kategorii PROMOTION klasa II wyczytano "Para numer 72 Marcin Tytko, Magdalena Staszewska, Narcyz - Kraków". Zdobyliśmy I miejsce i tytuł Mistrza Polski 2008 w naszej kategorii. Zagrano nam chyba najważnieszy utwór dla każdego zawodnika "We are the champions..."

Po zdjęciach, gratulacjach - nawet od sędziów i par z wyższej klasy - poszliśmy na drobną choć smakowitą kolacje, aby potem spakować się w busa i wrócić do Krakowa.

Tego dnia nie zapomne do końca życia, nawet nie da się opisać co czuje się w takiej chwili...

Chciałem podziękować wszystkim, którzy nas wspierali i kibicowali nam. Jednak największe podziękowania chcę skierować do Trenera i Magdy - kochani, bez was nie byłbym teraz tak szczęśliwy.


Sandman /Marcin/

Wojtek i Beata tańczą w Teatrze Słowackiego

Studio Tańca NARCYZ

Dn. 5 grudnia 2007 roku, w teatrze im. J. Słowackiego, odbyła się gala "Kraków bez barier". Organizatorami imprezy był Urząd Miasta Krakowa oraz Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji. Przyznano nagrody oraz wyróżnienia laureatom I edycji konkursu architektonicznego na najlepiej przystosowane obiekty dla osób niepełnosprawnych. Podczas uroczystej gali odbywało się wiele pokazów artystycznych osób niepełnosprawnych oraz ich przyjaciół. Między innymi wystąpiła nasza para integracyjna: Studio Tańca NARCYZ

Wojciech Sierpotowski oraz Beata Zelek. Na początku zaprezentowali, jakże pasujący do klimatu panującym w teatrze, wspaniały taniec - walc angielski. Następnym tańcem była pełna energii Cha-cha-cha - publiczność miała okazje do zabawy. Rytmiczne oklaski oraz uśmiech na twarzy dodawały otuchy i pewności siebie naszej parze. Pokaz odbywał się przy wspaniałym akompaniamencie studentów II roku Wydziału Aktorskiego PWST.


Wojtek

PERGOLA - Wrocław 2007

Studio Tańca NARCYZ


Na zdjęciu obok znajduje się aktualny skład reprezentacji STNARCYZ tańczącej na Pergoli 2007 we Wrocławiu. Wszystkie pary wróciły z pucharami!! Jak widać na pierwszy rzut oka Marcin już z nową partnerką, której odczucia na gorąco można przeczytać dalej.




Pierwszy turniej w tym sezonie dla takich par jak My... Było to wielkie wyzwanie , aby pokazać na co nas naprawdę stać. Wyzwanie było tym większe , że moja przygoda z tańcem integracyjnym zaczęła się 2 tygodnie temu. Brak stroju, choreografii, brak czasu na jej wyćwiczenie, i tylko 3 treningi na nauczenie się prowadzenia wózka, i zapamiętanie kroków... Czy to wystarczy, aby pokazać dobry poziom? Czy nie za wcześnie na publiczny występ? Te pytania i wiele innych nie dawały spokoju przed wyjazdem do Wrocławia. A jednak! W sobotę znaleźliśmy się na turnieju Pergola 2007 we Wrocławiu. Dobre humory towarzyszyły nam od samego początku.

Po kilku godzinach podróży, znaleźliśmy naszą szatnię w czasie, gdy Trener zarejestrował nas i wyjaśnił wszelkie niedociągnięcia organizatorów. Gdy byliśmy już przebrani i gotowi do wejścia na parkiet, za kulisami przypominaliśmy sobie choreografię... Emocje i zdenerwowanie rosły, ja chciałam to mieć już za sobą, a tu jeszcze w przypływie narastających emocji, podczas ostatnich szlifów, Marcin (z moją delikatną pomocą) doznał bliskiego spotkania z podłogą. Serce mi stanęło! Spanikowałam! Musiałam się uspokoić, bo liczył na mnie partner i Trener... Pierwszy walc angielski, zderzenie z inna parą i najechanie Marcina na mnie -KOSZMAR!! Chciałam stamtąd uciec, ale wiedziałam, że nie mogę. "Będzie co ma być"- powiedziałam sobie, "Jest dobrze"- szepnęłam Marcinowi... W walcu wiedeńskim już płynęliśmy swobodniej, a łacina nas rozluźniła i zatańczyliśmy bawiąc się i ciesząc, że mogliśmy tak się pokazać. Schodząc z parkietu usłyszałam- " Wyglądaliście prześlicznie, a w walcu płynęliście"- to mi uświadomiło, że ludzie docenili to co zaprezentowaliśmy...

Pozostało już tylko oczekiwać, aż wszyscy zakończą rywalizację turniejową i nastąpi ogłoszenie wyników. Gdy nadeszła chwila wyczytywania naszej kategorii bałam się, żeby nie być ostatnia, a II miejsce , na którym się uplasowaliśmy to wymarzony sukces! Wszyscy cieszyli się z nami i gratulowali nam, to było wspaniałe uczucie!

Jestem bardzo zadowolona z wyniku i pełna energii do dalszej pracy z tańcem integracyjnym i chciałabym w tym miejscu podziękować Marcinowi, za to że miałam okazję spróbować takiej formy tańca i przeżyć takie emocje na parkiecie oraz Trenerowi za wiarę i wsparcie od samego początku... Studio Tańca NARCYZ




W klasie Promotion COMBI II - Wojciech Sierpotowski i Beata Zelek wywalczyli pierwsze miejsce. Studio Tańca NARCYZ





W klasie Promotion COMBI II - Marcin Tytko i Magdalena Staszewska wywalczyli drugie miejsce.


Studio Tańca NARCYZ




W klasie Promotion COMBI I - Wojciech Busz i Agnieszka Szczepaniak wywalczyli drugie miejsce.


Magda


XI Międzynarodowe Mistrzostwa Polski w Tańcu na Wózkach

Studio Tańca NARCYZ


Podczas XI Międzynarodowych Mistrzostw Polski w tańcu na wózkach nasze pary po raz kolejny udowadniają swoją wartość. Sumienna i ciężka praca ma swoje odzwierciedlenie w wynikach mistrzostw. Wszystkie trzy pary "Narcyza" wróciły z podniesioną dumnie głową oraz pięknymi medalami.




W klasie Promotion COMBI II - Wojciech Sierpotowski i Beata Zelek wywalczyli zaszczytne drugie miejsce zdobywając tym samym V-CE MISTRZOSTWO POLSKI!!!

W klasie Promotion COMBI II - Marcin Tytko i Natalia Kleszcz wywalczyli trzecie miejsce.

W klasie Promotion COMBI I - Wojciech Busz i Agnieszka Szczepaniak wywalczyli trzecie miejsce.

Przepiękne wspomnienia zapewne pozostaną na bardzo długo w naszej pamięci... Wiele godzin pracy na sali, przygotowań choreografii, stroju itp. Dla tych kilku minut na parkiecie. Kilku, a jakże cennych. Wciąż, pomimo obcowania z wózkami niemalże na co dzień, patrząc na te pary kręci mi się łza w oku. Organizator zapewnia coraz to nowsze konkurencje, dając tym samy więcej możliwości tancerzom do zaprezentowania swoich umiejętności na parkiecie, a tancerze bardzo dzielnie się w nich odnajdują zapewniając publiczności i kibicom wiele niezapomnianych wrażeń... Tym razem mieliśmy przyjemność oglądać reprezentację Polski oraz Izraela, Niemiec, Malty, Rosji i kilku innych, aż nie sposób wszystkich zapamiętać i wymienić... Myślę, że każda osoba, która kiedykolwiek zastanawiała się czy tańczyć, czy się nadaje, czy da radę powinna pojechać na taki turniej i na własne oczy przekonać się, że dla chcącego tańczyć nie istnieją żadne przeszkody- powtarzam żadne!!!!!!

GRATULUJĘ BARDZO SERDECZNIE REPREZENTACJI MOJEGO KLUBU NA MISTRZOSTWACH I ŻYCZĘ WIĘCEJ TAKICH SUKCESÓW DZIĘKUJĄC TYM SAMYM ZA TRUD I WYSIŁEK WŁOŻONY W OSIĄGNIĘCIE TAK WYSOKICH WYNIKÓW!!

Trener